Zima, zima, zima... puch na stokach, temperatura delikatnie poniżej zera, słońce i ruch na świeżym powietrzu. Czekają zjazdówki, snowboard, biegówki, łyżwy czy sanki - co kto lubi! Podczas zimowych wypadów w góry nie zapominajmy o naszych oczach. Śnieg i słońce to tandem, który dość boleśnie traktuje nasz wzrok. Pomyślmy o ochronie oczu zanim odbiją się na nich przykre konsekwencje szaleństw na stokach.
Oliwia Tarasewicz-Gryt
Badania wykazały, że dla oczu słońce nie jest wcale najbardziej niebezpieczne wtedy, kiedy operuje najsilniej, czyli w samo południe w środku lata. Oczy reagują nieco inaczej niż skóra. Słońce okazuje się o wiele groźniejsze, kiedy patrzymy na nie na wprost, czyli rano i wieczorem, a także wtedy, gdy przez cały dzień znajduje się ono nisko na niebie: jesienią, zimą i wczesną wiosną. Doskonale wiedzą o tym kierowcy, którym nisko „zawieszone” słońce świeci przez większość zimowego dnia prosto w oczy, oślepiając i utrudniając jazdę.
Im wyżej, tym groźniej
Jeśli wybieramy się w góry, musimy pamiętać, że z każdym tysiącem metrów stężenie promieniowania UV zwiększa się o 10-12%. Jeśli dodamy do tego śnieg, odbijający promieniowanie UV w 80%, okaże się, że białe szaleństwo wymaga naprawdę dobrego zabezpieczenia przed słońcem. Zwłaszcza że 90% promieniowania przedostaje się przez chmury!
Podrażnione przez promienie UV oko robi się przekrwione, staje się nadwrażliwe na światło, może łzawić. Tak objawia się zapalenie rogówki. Oko jest szczególnie bezbronne, kiedy śniegowi i słońcu towarzyszy wiatr. Jeśli narażamy oczy na tak silne promieniowanie częściej, szkodliwe efekty kumulują się. Zaczynają nam grozić takie schorzenia, jak: uszkodzenia siatkówki, rak skóry wokół oczu, zaćma lub dolegliwość zwana skrzydlikiem, polegająca na charakterystycznym zgrubieniu spojówki.
Promienie UV są też jednym z czynników ryzyka rozwoju zwyrodnienia starczego plamki żółtej (AMD), schorzenia dość powszechnego u osób po 50-60 roku życia (zainteresowanych odsyłamy do „Porozmawiajmy o zdrowiu” nr 5/2011).
Oko ubrane na cebulkę
Osoby, które mają wadę wzroku, a lubią uprawiać sporty, często decydują się na soczewki kontaktowe. Są wygodne – wie o tym każdy okularnik, który próbował wcisnąć gogle na okulary korekcyjne i nie daj Boże, przewrócił się w takim ekwipunku, boleśnie uszkadzając nos skrzydełkiem od okularów. Gogle plus okulary to także spore ryzyko zaparowania i ograniczenie widzenia. Znacznie lepiej założyć soczewki i ograniczyć się już tylko do okularów przeciwsłonecznych (koniecznie z filtrem UV!) lub narciarskich gogli. Są one niezbędne, ponieważ soczewki kontaktowe, nawet z warstwą chroniącą przed przenikaniem w głąb gałki ocznej promieni UV nie chronią całej powierzchni rogówki ani szczególnie wrażliwej skóry wokół oczu. Z kolei same okulary też nie spełniają w 100% swego zadania (kiedy zdecydujemy się np. na okulary przeciwsłoneczne i jednocześnie korekcyjne), zwłaszcza jeśli nie mają bocznych osłon, zapobiegających przedostawaniu się promieni UV. Takie zogniskowane peryferyjne promieniowanie UV jest jeszcze bardziej niebezpieczne niż frontalne. Dlatego najlepiej zdecydować się na podwójną warstwę ochronną – soczewki kontaktowe plus dobre okulary z filtrem, czyli ubrać oko „na cebulkę”, podobnie jak resztę swojego ciała.
Osoby, które nie noszą na co dzień soczewek kontaktowych, mogą się przed zimowym (a także letnim) urlopem zdecydować na soczewki jednodniowe. Są one najbardziej higienicznym rozwiązaniem. Każdego ranka wyjmujemy z opakowania nową, sterylną parę, a wieczorem (lub po nartach) po prostu ją wyrzucamy, oszczędzając czas potrzebny na czyszczenie soczewek i zapewnienie im odpowiednich warunków przechowywania.
Odpoczynek dla ciała, ducha i oka
Panująca co roku na stokach rewia mody sprzyja kreatywności. Skórę chronimy nie tylko kremami z blokerem, ale i kolorowymi szminkami. Możemy dziś wybierać z całej gamy zabawnych nakryć głowy i różnorodnych akcesoriów. Także firmy optyczne wprowadzają na rynek coraz wygodniejsze i bardziej funkcjonalne okulary przeciwsłoneczne, a producenci soczewek opracowują jeszcze doskonalsze technologie, by zapewnić swoim klientom maksymalny komfort. Wybierając ekwipunek przed zimowym szaleństwem, nie zapominajmy o naszych oczach. Dajmy odpocząć także im, zwłaszcza że codzienne ślęczenie przed ekranem komputera nie zbyt łaskawie traktuje nasz wzrok.